O autorze
Jolanta Gałecka jest ekspertem ds. edukacji i szefową działu Think Tank w firmie Young Digital Planet S.A.. Do edukacji pchnęło ją wiele czynników: z wykształcenia radca prawny, zawsze podchodziła do wszystkich swoich obowiązków bardzo profesjonalnie. Tak też podeszła do wychowania swoich synów. Do tego doszła jeszcze zmiana kraju, w którym tych synów wychowywała i związane z tym zupełnie nowe perspektywy oraz brak możliwości wykonywania wyuczonego zawodu. To wszystko w połączeniu z doświadczeniami zdobytymi w sklepie z innowacyjnymi materiałami edukacyjnymi, akademii hiszpańskiej (w której Jolanta prowadziła zajęcia wyłącznie po hiszpańsku z dziećmi, które mówiły wyłącznie po angielsku), szkole Montessori oraz Microsofcie (gdzie pracowała zarówno przy narzędziach językowych, jak i rozpoznawaniu mowy i pisma ręcznego), pozwoliło Jolancie zapoznać się z różnorodnością czynników wpływających na proces uczenia się i przekonać na własnej skórze, co jest ważne, co działa, a co jest tylko zabiegiem marketingowym lub zakamuflowaną sprzedażą pustych obietnic. Po powrocie z USA i przeżyciu kolejnego szoku kulturowego (zwłaszcza w odniesieniu do zmiany szkoły), Jolanta do zawodu już nie wróciła. Postanowiła bowiem zaangażować się w proces poprawiania podejścia do edukacji. W 2009 roku dołączyła do firmy Young Digital Planet, zwabiona programami eduSensus, gdzie pracuje do dziś, prezentując nowe podejście na międzynarodowych i krajowych konferencjach oraz odwiedzając ciekawe projekty edukacyjne, w tym szkoły w kraju i za granicą. Na co dzień natomiast zacięcie eksperymentuje ze swoimi dwoma synami i gorliwie nadrabia braki we własnej edukacji, zwłaszcza pedagogicznej i psychologicznej.

Rozważania o nowoczesnej edukacji

Na edukacji zwłaszcza w Polsce znają się wszyscy. I to jest chyba całe jej nieszczęście. Przecież każdy z nas chodził do szkoły, co najmniej 10-12 lat, a więc jest w tej dziedzinie więcej niż ekspertem. Dziwne, że nikomu nie przychodzi do głowy, że mógłby zająć się organizacją transportu drogowego i komunikacją miejską na przykład, albo że jest ekspertem od terapii psychologicznych. A przecież każdy z nas jest człowiekiem i z innymi ludźmi rozmawia, czyli jest ekspertem, podobnie jak uczestniczymy w ruchu drogowym całe nasze życie, czyli też powinniśmy znać się na tym rewelacyjnie. Na dodatek tak się składa, że zarówno edukacja, jak i ruch drogowy są systemami złożonymi. Co to znaczy?

Ano to, że doskonała choćby wiedza na temat składników tego systemu nie daje niestety wiedzy na temat całości. Składniki te wpływają bowiem w sposób nader istotny na kształt i funkcjonowanie całości. Co z tego, że wiem jak działa samochód i z jaką może jechać prędkością? Nawet jeśli znam kierowcę i to, jak działają światła oraz to jaka jest dzisiaj pogoda. W każdej chwili może mieć miejsce korek, wypadek lub inne nagłe zdarzenie. Pod uwagę bierze się specyfikę miasta, układ dróg, kwestie takie jak wakacje, weekendy, ferie lub ważny mecz.

A w edukacji? No właśnie. Każde dziecko jest inne i wiedzą o tym wszyscy rodzice, którzy mają więcej niż jedno dziecko. Każdy nauczyciel jest inny. Różnimy się kulturowo i społecznie. A jednak w ciągu danej godziny mamy się wszyscy nauczyć tego samego w tym samym tempie. Na dodatek pokutuje przekonanie, że skoro ja skończyłam taką szkołę i wyszłam na ludzi, to moje dzieci też sobie poradzą. No i do tej pory sobie rzeczywiście jakoś radziły. To co się teraz takiego stało, że tyle się mówi o tym, że już sobie nie radzą, że szkoła zabija kreatywność i niszczy potencjał dziecka? I to jest właśnie kwintesencja systemu złożonego: zmieniło się na przykład podejście do wychowania dzieci (wolno im teraz kwestionować prawie wszystko, są coraz bardziej świadome swoich praw), technologia sprawiła, że dzieci często myślą inaczej.

Zapominamy bowiem, że książka to też technologia, podobnie jak mapa i zegar. One bardzo zmieniły sposób myślenia i postrzegania świata. Do czytania książki potrzebne jest skupienie. Internet z kolei działa w świecie rozproszonym, który jest nam bliski, bo w takim właśnie się rozwinęliśmy (uważając na czyhających predatorów, czy szukając pożywienia). Edukacja musi więc tę technologię uwzględniać ale w mądry, przemyślany sposób. No i niestety zmieniła się też pozycja nauczyciela. Kiedyś jego autorytet był niepodważalny, a on sam był jedyną wykształconą osobą w okolicy. I na tym opierał się cały system.


Teraz te elementy się pozmieniały, a system został ten sam, a raczej jego sposób działania jest na siłę utrzymywany. To tak, jakbyśmy pomimo zmiany samochodów, dróg i świateł, pozostali na przykład bez znaków drogowych i nowych zasad ruchu. W moim blogu postaram się podać przynajmniej kilka przykładów badań, których wyniki mną wstrząsnęły, uświadamiając mi jak niewiele wiem i trochę przykładów praktycznych podejść i rozwiązań ze świata, które zachęciły mnie do działania. ‘Stay tuned’, jak to mówią w Ameryce.
Trwa ładowanie komentarzy...